NIVEA KOLORYZUJĄCY BALSAM DO UST W KREDCE CORAL CRUSH

Ochronne pomadki Nivea towarzyszą mi jesienią i zimą jeszcze od czasów szkoły podstawowej – zawsze znajduję je w torebkach czy kieszeni kurtki. Możecie sobie tylko wyobrazić moją radość na wieść o połączeniu właściwości pomadek ochronnym i pięknym, mocnym i wyrazistym kolorze. Taki właśnie jest Koloryzujący Balsam do ust w kredce. W moje ręce wpadł odcień Coral Crush, z czego bardzo się cieszę, ponieważ jest to jeden z moich ulubionych dziennych odcieni, który wybieram na usta, ale do wyboru jest również czerwień Poppy Red oraz bordo Black Cherry.

Balsam zamknięty jest w wykręcanej, dość grube kredce, która jest łatwa i przyjemna w aplikacji. Ma miękką, masełkową konsystencję, którą szybko rozprowadza się na ustach. Już po pierwszym przeciągnięciu pozostawia na nich intensywny i nasycony kolor, ale chcąc uzyskać mocniejszy efekt śmiało można go dołożyć. Daje naturalne, lśniące i soczyste wykończenie co idealnie wpasowuje się w mój codzienny makijaż. Natychmiast nadaje uczucie ukojenia i nawilżenia. Kolor na ustach utrzymuje się przez kilka godzin (przy jedzeniu i piciu trochę krócej).

NIVEA KOLORYZUJĄCY BALSAM DO UST W KREDCE CORAL CRUSH
NIVEA KOLORYZUJĄCY BALSAM DO UST W KREDCE CORAL CRUSH

Połączenie pielęgnacji i kolorówki moim zdaniem jest zawsze świetnym pomysłem i również tym razem jestem z niego zadowolona. Dzięki temu balsamowi mogę cieszyć się zdrowymi, nawilżonymi ustami i pięknym kolorem jednocześnie, a o suchych i popękanych wargach już dawno zapomniałam.

Czy tak jak ja lubicie kolorowe balsamy do ust? Dajcie znać w komentarzach!

Buziak,
Paulina

 

#przyjaciółkinivea #mojanivea

PIELĘGNUJĄCY PŁYN MICELARNY NIVEA MICELLAIR

Płyn micelarny od lat jest podstawowym elementem mojej codziennej pielęgnacji. Rano tuż po przebudzeniu przemywam nim twarz, aby oczyścić skórę z zanieczyszczeń, które powstały na niej podczas nocy. Natomiast wieczorem jest to pierwszy etap demakijażu – służy mi do przetarcia twarzy oraz zmycia makijażu z oka. Częste stosowanie płynu micelarnego oraz używanie go w okolicach bardzo wrażliwych jakim są powieki sprawiło, że wiem czego oczekuję i jak wysoko postawiłam im poprzeczkę.

Płyny micelarne od Nivea znam dobrze i często spełniają wszystkie moje wymagania. Ostatnio poznałam nowość – Pielęgnujący płyn micelarny Micellair dla skóry wrażliwej i nadwrażliwej. W jego składzie znajdują się między innymi pantenol oraz olejek z pestek winogron, dzięki czemu ma skutecznie oczyszczać skórę przy maksimum delikatności – a jak sprawdził się u mnie?

Przypomnę Wam, że mam skórę dosyć wrażliwą i mieszaną – nie jest bardzo wymagającą, nie borykam się z problemami skórnymi jednak cenię sobie w kosmetykach oczyszczających delikatność. Płyn micelarny Nivea Micellair od pierwszego użycia skradł moje serce. Twarz po kontakcie z tym produktem jest dokładnie oczyszczona i ukojona. Nie pozostawia na niej śladów makijażu, ale również podrażnień, zaczerwienień czy uczucia ściągnięcia. Rewelacyjnie radzi sobie z usuwaniem z twarzy kosmetyków kolorowych – podkładu, pomadek, tuszu do rzęs i kolorowych cieni. Wszystko znika szybko i bez pocierania. Natomiast o poranku przemycie twarzy tym produktem daje uczucie odświeżenia i czystości. Kosmetyk ten jest bezbarwny, nie ma zapachu, a jego formuła jest lekka niczym woda – po użyciu nie pozostawia nieprzyjemnego lepkiego filmu.

Podsumowując Płyn Micellair dla skóry wrażliwej i nadwrażliwej to cudowny, skuteczny płyn micelarny, który nie tylko usuwa makijaż, ale również łagodzi skórę.

Polecam go wszystkim, który tak jak ja lubią połączenie mocnego oczyszczenia i maksymalnej delikatności.

Znacie ten kosmetyk?

Buziak,
Paulina