MÓJ ULUBIONY DROGERYJNY PODKŁAD – MAX FACTOR FACEFINITY

Hej! Jesienią zeszłego roku odkryłam podkład, który jest moim drogeryjnym ulubieńcem. Stosuję go zawsze, gdy chcę by moja skóra wyglądała dobrze przez cały dzień lub gdy mam problemy skórne do zakrycia – sprawdza się zawsze i wszędzie – mowa tutaj o podkładzie Max Factor Facefinity All Day Flawless.

Facefinity All Day Flawless to podkład mocno kryjący, dość ciężki, odporny na ścieranie i długotrwały. Zastyga na skórze i nie rusza się z niej od rana do wieczora, świetnie zachowuje się w zamaszkach mimicznych i jest bardzo plastyczny, przez co rusza się razem ze skórą. Mam cerę mieszaną, która po 3-4h od aplikacji podkładu mocno wyświeca się w okolicy nosa i mało który kosmetyk jest w stanie wytrzymać duże, Facefinity jest jednym z nielicznych, któremu się to udaje. Podkład Max Factor ma matowe wykończenie i po aplikacji pozostawia skórę idealnie gładką. Na mojej skórze najlepiej wygląda zaaplikowany gąbeczką, ale roztarty palcami czy pędzlem również wygląda pięknie.

Nie obciąża mojej skóry, nie wysusza jej i nie zapycha, co w połączeniu z tak dobrym kryciem i długotrwałym efektem jest jego kolejnym plusem. Podkład jest bardzo wydajny i wystarczy niewielka ilość i cienka warstwa, aby rozprowadzić go na całej twarzy. Co najważniejsze nie tworzy efektu maski, skóra wygląda bardzo zdrowo, jej kolor jest wyrównany, zaczerwienienia i niedoskonałości zakryte, a wszystko z naturalnym efektem.

Mój codzienny odcień to 45 Wam Almond, a sięgam też po delikatnie ciemniejsze kolory jak 44 Warm Ivory i 50 Natural, które mieszam ze sobą w zależności od aktualnego koloru mojej cery.

Max Factor Facefinity od góry 45, 44, 50
Max Factor Facefinity od góry 45, 44, 50

Podkład Max Factor Facefinity jest moim pewniakiem, zawsze zabieram go ze sobą w podróż i świetnie sprawdza się w dni, kiedy chcę lub muszę mieć pięknie wyglądającą cerę od rana do wieczora. Odkąd pracuję z domu staram się nie sięgać po niego codziennie, aby za bardzo nie obciążać skóry, ale gdy codziennie jeździłam do biura lub gdy gdzieś wychodzę zawsze sprawdza się świetnie. . Po prostu uwielbiam go i jest to kosmetyk, którego mam mały zapas w mojej toaletce. Myślę, że sprawdzi się każdej posiadaczce cery normalnej, mieszanej i tłustej, lubiącej mocniejsze krycie i długotrwały efekt na skórze.

Buziak!
Paulina

BOURJOIS ROUGE VELVET INK

Hej! W dzisiejszych czasach ciężko jest dostosować makijaż pod wszystkie obostrzenia i nakazy. Noszenie maseczek sprawia, że często rezygnujemy z pomalowanych ust, bo wszystko się rozmazuje, a koloru i tak nie widać. Pomadki do ust to jeden z moich ulubionych elementów w makijażu, który nadaje mi pewności siebie i charakteru, dlatego nie byłam w stanie z nich zrezygnować. Postanowiłam przetestować wszystkie matowe pomadki jakie mam i sprawdzić, które najlepiej będą sprawdzać się pod maseczką (takie zestawienie już niedługo), a dziś przedstawię mam moje odkrycie października, czyli jak w tytule matowe pomadki w płynie Rouge Velvet Ink marki Bourjois. Do wyboru mamy aż osiem odcieni, od nude, przez róże po intensywne czerwienie.

BOURJOIS ROUGE VELVET INK

Pomadki mają bardzo przyjemną, kremową konsystencję, która łatwo się rozprowadza na ustach i zastyga. Są bardzo łatwe w aplikacji głównie dzięki maleńkiemu aplikatorowi, którym nie tylko wypełnimy usta kolorem, ale również precyzyjnie obrysujemy nim kontur, co sprawdza się rewelacyjnie przy ciemniejszych odcieniach. Pomadka zastyga na ustach, ale nie tworzy na nich suchej skorupy i jest bardzo komfortowa w noszeniu. Jest to mój faworyt jeśli chodzi o długotrwałe pomadki, ponieważ nie transferuje podczas jedzenia i picia, nie rozmazuje się pod maseczką i utrzymuje się przez wiele godzin. Moimi ulubionymi kolorami są te intensywne róże oraz czerwienie i bordo, zdecydowanie lepiej sprawdzają się na strukturze moich ust, a dzięki bardzo intensywnej pigmentacji wystarczy jedna cieniutka warstwa i usta nabierają wyrazistego koloru.

Teraz zapraszam Was na podróż po kolorach:

BOURJOIS ROUGE VELVET INK
BOURJOIS ROUGE VELVET INK
BOURJOIS ROUGE VELVET INK (od góry 02,03,04,15)
BOURJOIS ROUGE VELVET INK
BOURJOIS ROUGE VELVET INK
BOURJOIS ROUGE VELVET INK (od góry 07,08,09,10)

Niestety odcień nude i jasne róże są dla mnie zbyt jasne, przez co muszę zaaplikować większą ilość produktu, co tworzy na ustach grubą, wyschniętą, nieestetyczną warstwę. Jestem bardzo zadowolona z jakości i trwałości tych ciemnych odcieni, ponieważ mogę pozwolić sobie na intensywnie czerwienie i bordo, czyli moje ulubione kolorki na jesień. Poniżej możecie zobaczyć jak pomadki wyglądają na ustach.

Na ustach BOURJOIS ROUGE VELVET INK w odcieniu 15
Na ustach BOURJOIS ROUGE VELVET INK w odcieniu 10

Aktualnie trwa promocja w Rossmann i widziała, że te pomadki są dostępne w bardzo atrakcyjnej cenie (31,99) co moim zadaniem za tę jakość i trwałość jest super stawką. Dajcie znać czy używaliście już tych pomadek lub na jakie inne matowe pomadki warto zwrócić uwagę.

Buziak!
Paulina