PORZĄDEK W KOSMETYKACH – MAKIJAŻ

Przeprowadzka, która czaiła się za rokiem sprawiła, że musiałam ogarnąć wszystkie rzeczy, uporządkować je i przygotować do przewiezienia i ułożenia w nowym miejscu. O ile z ubraniami nie mam takiego problemu, to przez ostatni rok przybyło mi wiele kosmetyków, głownie do makijażu, które rozprzestrzeniły się po całym mieszkaniu. Już wiosną tego roku zrobiłam spore porządki w koemstykcha kolorowych i podzieliłam je na te, które są nieużywane i mają długą datę przydatności lub nieodpowiedni w tamtym momencie roku odcień i schowałam je pod łóżko. Nawet nakręciłam wtedy osobny film na YouTube, ale nie podobał mi się on na tyle, żeby go opublikować.

Dlaczego pozbywam się kosmetyków?

W czerwcu kosmetyki kolorowe, których nie używałam wrzuciłam pod łóżko i chciałam zrobić sobie „wyzwanie” minimalistyczne, gdzie zostawiłam sobie tylko ulubione produkty, po sztuce z każdego rodzaju i chciałam niektóre z nich skończyć, niektórych używać z sentymentu, ale co chwila a) donosiłam rzeczy spod łózka, bo nagle sobie o nich przypomniała, b) przychodziły do mnie nowe kosmetyki do testów. W taki oto sposób moja „minimalistyczna kosmetyczka” zaczęła pękać w szwach, a na biurku, które było moją toaletką zgromadziła się kolejna sterta kosmetyków.

Nie pomagało mi to również w porannych makijażach, ilość podkładów czy pudrów wystawionych na biurku sprawiała, że więcej czasu zajmowało mi podjęcie decyzji co nałożyć, niż sam proces makijażu.

Minimalizm w kosmetyczce?

Kiedyś (w 2015 i 2016 roku)  marząc o tym, żeby moja kolekcja makijażowe była taka duża jak u znanych youtuberek miałam dosłownie kilka produktów w kosmetyczce – 2 podkłady, dwa róże, jeden bronzer czy tusz do rzęs. Ponadto zazwyczaj ciągle używałam tego samego, ulubionego produktu a gdy widziałam, że mi się kończy na promocjach dokupowałam kolejne opakowanie. Lubiłam tamten stan rzeczy, ale lubiłam też testować nowości, chodzić po drogeriach i perfumeriach i oglądać inne kosmetyki. Od momentu założenia bloga (niecałe dwa lata temu) moja kolekcja kosmetyków powiększyła się kilkunastokrotnie. Na początku mnie to cieszyło, dzisiaj mnie to przytłacza.

Testowanie kosmetyków, pokazywanie ich Wam – zwłaszcza nowości, których recenzji jest w internecie mało, sprawia mi wiele radości i nadal będę to robić, ale jak już wspomniałam w połowie tego roku postanowiłam znaleźć rozwiązanie na zmniejszenie liczby posiadanych rzeczy. Bo po co mi za ciemny podkład, dziesięć czerwonych pomadek w zbliżonym odcieniu, czy osiem otwartych korektorów. Mam ochotę otaczać się rzeczami, które lubię i nie zaprzątać sobie głowy tym, że coś się zaraz przeterminuje na dnie szafy.

Co dalej z testowaniem nowości?

Długo zastanawiałam się też jak pogodzić prowadzenie bloga, otrzymywanie i testowanie nowych kosmetyków z minimalizmem w kosmetyczce. Aż do teraz. Zdecydowałam, że zrobię sobie bazę kosmetyków do makijażu, które na prawdę lubię i będę je mieć pod ręką, a wszystko co przychodzi do testów będę do tej bazy dokładać na czas ich trwania, a później zdecyduję, czy dany kosmetyk zostanie w kosmetyczce na stałe, odłożę go jako zapas i wymienię gdy skończę jego odpowiednik (np. skończy mi się aktualny podkład, pójdę do kartonika z zapasowymi kosmetykami i wyjmę ten, który sobie zostawiłam), a kosmetyki, które w jakikolwiek sposób nie będą spełniać moich oczekiwań po testach poślę dalej w świat (czyt. oddam rodzinie i znajomym). Dlatego mówię otwarcie – nowości nadal będę testować bez względu na to czy kupię je sama, czy otrzymam w ramach współpracy. Będę się z Wami dzielić opiniami o tym co się u mnie sprawdza, a co nie, będę pokazywać swatche cieni i pomadek, na blogu wszystko zostanie po staremu, tylko w kuluarach zrobi się porządek, a co za tym idzie poukłada mi się w głowie.

Dlatego po kilku miesiącach od pierwszego sprzątania postanowiłam wykonać kolejne kroki i tym razem udokumentować je na zdjęciach oraz napisać o tym post. Nie tylko po to, żeby pokazać to Wam, ale również po to, żeby zmotywować się do zmniejszenia liczby kosmetyków, która dla jednej osoby jest za duża, rozpisać i zrobić zdjęcia aby móc zobaczyć to w całości oraz wracać do tego posta w momentach kryzysu ilościowego.

Nie ruszyłam kosmetyków,  które wrzuciłam w czerwcu jako zapas, myślę, że je posegreguję już po przeprowadzce, gdy będę organizować moją biurową przestrzeń. Wtedy też udokumentuję zmiany jakie wprowadzę w ich ilości i piszę je Wam tutaj. Natomiast w tym poście pokażę Wam wszystko, co leżało „pod ręką” od dłuższego czasu, czyli co wybierałam spod łóżka, dostawałam do testów itp.

Minimalistyczna kosmetyczka – baza

Zaczęłam od takiej ilości kosmetyków, które miałam ułożone na i w toaletce. W czeluściach szafy była jeszcze podobna ilość produktów, które miałam już odłożone jako zapas i wiedziałam, że sięgnę po nie dopiero gdy będę mieć taką potrzebę.

IMG_2315

Pierwsza część to baza, czyli kosmetyki, które bardzo lubię i ostatnio używałam ich  najczęściej oraz te, których data przydatność ma się ku końcowi i chciałabym je zużyć. Głównym celem było zminimalizowanie ilości kosmetyków do bazy, która się w kosmetyczce, co mi się udało i od dłuższego czasu to po nie sięgam codziennie.

Całość wygląda tak

IMG_2324 2

A w podziale a kategorie tak:

Bazy, podklady i korektory i pudry

Bazy: Laura Mercier Foundation Primer oraz Maybelline Master Prime.

Laura Mercier Foundation Primer oraz Maybelline Master Prime.
Laura Mercier Foundation Primer oraz Maybelline Master Prime.

Zostawiłam moje ulubione podkłady: Fenty Beauty Pro Filtr 170, Max Factor Facefinity  45 Warm Almond oraz Oriflame Giordani Gold Master Creation.

Fenty Beauty Pro Filtr 170, Max Factor Facefinity  45 Warm Almond oraz Oriflame Giordani Gold Master Creation
Fenty Beauty Pro Filtr 170, Max Factor Facefinity  45 Warm Almond oraz Oriflame Giordani Gold Master Creation

Jeszcze jeden podkład, który sobie zostawiłam to Max Factror Miracle Touch – aktualnie go testuję.

Kilka pudrów, które bardzo lubię i nie wiem czemu odstawiłam je na bok. Wracam do nich i chętnie stosuję na co dzień to: Bell Hypoallergenic Perfectionist Powder Banana, Deborah Milano Formuła Pura oraz Max Factor Miracle Veil.

Bell Hypoallergenic Perfectionist Powder Banana, Deborah Milano Formuła Pura oraz Max Factor Miracle Veil
Bell Hypoallergenic Perfectionist Powder Banana, Deborah Milano Formuła Pura oraz Max Factor Miracle Veil

Korektor w kremie L’oreal Infallable i dwa korektory pod oczy – Catrice Liquid Camouflage oraz Lovely Liquid Camouflage.

IMG_2331

Bronzer, róż, rozświetlacz

IMG_2338

Bronzer Harmony i róż Well Dressed z Mac’a są w mojej kolekcji kilku lat. Nadal dobrze się nimi maluje i mnie nie uczulają, dlatego postawnowiłam się za nie zabrać i w końcu sięgnąć w nich dna. Dobrałam do nich nowy bronzer z Max Factor, który aktualnie testuję i mój ulubiony rozświetlający róż Orgasm z Nars.

IMG_2334

Rozświetlacze, które sobie zostawiłam, to dwa rozświetlacze w płynie – Paese Glow w odcieniu Opal (lekko różowy) oraz mniejszy od Golden Rose (bardziej szampański). Jeden rozświetlacz w kremie od Mycia Cosmetics w odcieniu … oraz nowy rozświetlacz w kamieniu od Sensique w odcieniu …

Paletki cieni

IMG_2347

Podobnie jak z kosmetykami MACa jest z paletką NAKED Basics2 od Urban Decay, mam ją już dość długo i w przypływie nowości odstawiłam ją na bok na wiele miesięcy, a zawiera ona piękne, bazowe beże i brązy, po które sięgam najczęściej, dlatego czas na dać jej drugie życie. Paletka Too Faced Chocolate Bar to nowość w mojej kolekcji i cienie bardzo mi się podobają zarówno jeśli chodzi o kolory jaki pracę z nimi i to jak pięknie wyglądają na powiece.

Inglot x Jennifer Lopez
Inglot x Jennifer Lopez

Paletka od Inglota to kolejna nowość, którą skomponowałam sobie tej jesieni i uwielbiam. Wykonuje nią niemal cały makijaż, kolory pięknie do siebie pasują i świetnie sprawdza się w podróży.

IMG_2344

Cienie, tusze, kredki

IMG_2341

Wybrałam jeszcze kilka pojedynczych cieni w słoiczkach i w kredce oraz eyelinery. 

IMG_2328

Kilka ulubionych tuszy, które już otworzyłam i muszę dokończyć m.in Collistar Unico, MySecret, Catrice i Rimmel.

Brwi

IMG_2339

Mój ulubiony zestaw do brwi czyli kredka Rimmel Brow Pro Micro w odcieniu Blonde oraz tusz do brwi od Deborah Milano o taki samym odcieniu.

Kosmetyki do testów

Czyli wszystko, co niedawno dostałam do przetestowania i jeszcze nie napisałam o nich recenzji. Ciągle ich używam dodatkowo, sprawdzam i obserwuję. Po zakończeniu testu zdecyduję, czy coś zostaje ze mną na dłużej, czy poleci w świat.

IMG_2317

Kosmetyki zostawione na „później” i kosmetyki do oddania

Czyli wszystko, co ma jeszcze długą datę przydatności, podoba mi się i odpowiada mi pod względem koloru, konsystencji i działania, ale nie chcę tego zostawiać na wierzchu, bo po prostu muszę zużyć starsze kosmetyki tego samego typu.

Wszystko to, z czym postanowiłam się pożegnać, bo mam tego za dużo lub nie odpowiada mi kolorem, konsystencją lub nie podoba mi się na mojej skórze.

Na razie wszystko ułożyłam kategoriami twarz, konturowanie, oczy, usta w małych pojemniczkach, tak jak na zdjęciach poniżej, ale jeszcze raz sobie to przejrzałam już po zrobioniu zdjęć i spora część z tych kosmetyków poszła po prostu na kupkę zapasów, a wiele z nich znalazło drugi dom. Nadal gdy patrzę na te zdjęcia ich ilość mnie przytłacza, ale cieszę się, że w końcu udało mi się podjąć wyzwanie i to uporządkować. 

IMG_2315

Bardzo się cieszę, że z tak wielu produktów udało mi się utworzyć bazową kosmetyczkę i co najważiniejsze ta koncepcja sprawdza się bardzo dobrze. Zauważyła, że teraz gdy mam pod ręką małą ilość sprawdzonych i ulubionych produktów mój codzienny makijaż zajmuje mi tylko kilka minut, a do tego wygląda ładnie, jest spójny kolorystycznie i wiem, że będę w nim wyglądać dobrze. Podobnie jest z wyborem kosmetyków w podróż – nie siedzę i nie zastanawiam się co ze sobą zabrać, żeby ładni wyglądało na twarzy, po prostu pakuję niezbędne rzeczy z powrotem do kosmetyczki (teraz mam je ułożone w szufladzie) i wiem, że się do niej zmieszczą i będę mieć przy sobie wszystko, co będzie mi potrzebne.

Aktualnie rozłożyłam się już ze wszystkimi kosmetykami do makijaży w mojej nowej toaletce, którą jest…komoda z trzema szufladami, więc możecie sobie wyobrazić, że ilość rzeczy, które posiadam nadal jest duża, ale posegregowałam to jeszcze kilkukrotnie przed uporządkowaniem i 1/3 kosmetyków z tej kolekcji zniknęła. Myślę, że niebawem pojawi się post o mojej aktualnej kolekcji, a kto wie, może podczas jego tworzenia skuszę się na kolejne porządki 🙂

Buziak!
Paulina